- Lauren może byś dzisiaj odwiozła samochód do mechanika na przegląd? - zasugerowała mama.
Bez słowa wstałam z kanapy w salonie rodziców udając się do swojego pokoju, który znajdował się na piętrze w naszym mieszkaniu.
Wchodząc do pokoju potknęłam się krawędź dywanu przewracając się. Przy małym upadku narobiłam wielkiego hałasu.
Pokój był dość duży. Na przecieko wejścia widniało łóżko o dużym rozmiarze, spokojnie ze trzy osoby wyspałyby się. Obok łóżka stał malutki nakaslik a na nim lampka nocna. Po prawej stronie pokoju znajdował się duży komplet wypoczynkowy, a po lewej szafa z wielkiem lustrem oraz wysoka biblioteczka, ponieważ kochałam książki.
Podeszłam do nakaslika i wyjęłam wszystkie dokumenty dotyczące samochodu.
Schodząc na dół sięgnęłam jeszcze po torebkę i kluczyki do samochodu.
Gdy wysiadłam z samochodu widok warsztatu trochę mnie zaszokował. Był dużo bardziej nowoczesny i stylowy. Elewacja była w kolorze białym. Duże okna, które były na paterze wskazywały na to, że pan Yaser otworzył dodatkowo salon samochodowy. Luksusowy salon samochodowy. Piękny czerwony Mustang od razu przykuł moją uwagę. Zawsze o takim marzyłam.
Bez chwili namysłu weszłam do środka.
W drzwiach przywitała mnie znana mi już wysoka rudowłosa kobieta.
- W czym mogę pani pomóc? - zapytała biznesowym głosem.
- Dzień dobry, chciałam rozmawiać z właścicielem - posłałam jej przyjazny uśmiech.
- Oczywiście. Proszę za mną - odpowiedziała ignorując mój uśmiech.
Kobieta poprowadziła mnie prosto do gabinetu pana Yaser.
O kurwa.
To on. To Zayn. Co on tu do cholery robi? Spuściłam głowę by pomyśleć jak to możliwe, że jeszcze dwa miesiące temu, gdy przyjechałam tu z tatą właścicielem był pan Yaser. To wyjaśnia nowy wygląd czy też luksusowy salon samochodowy. Ale co się stało z warsztatem? Nie widziałam tutaj żadnych mechaników tylko elegancko ubranych pracowników.
- Coś nie tak panno Garcia? - zapytał prowokacyjnie.
- Emm ... gdzie pan Yaser?
- Pan Yaser poszedł na emeryturę - Powiedział to z wielką powagą. Okej emerytuta. Ale co on ma z tym wspólnego?!
- Może usiądźmy. Nie przyszłaś tutaj by martwić się o mojego ojca - zaproponował odsuwając mi fotel, na którym wygodnie się rozsiadłam.
- Więc co cię tu sprowadza Lauren?
- Mówiłam ... Lau - zwróciłam mu uwagę, na co jego szczęka momentalnie się zarysowała. Chyba nie lubił jak się go poprawia.
- Lauren brzmi ładniej. Więc Lauren odpowiedz na pytanie.
- Przyjechałam na przegląd samochodu - wyjaśniłam, chociaż wątpiłam, że takiej odpowiedzi wyczekiwał.
- No to mamy mały problem panno Garcia. Ten budynek jest aktualnie salonem samochodowym. Ale zaraz z tym budynkien jest to czego pani szuka - wyjaśnił.
- Um ... więc panu nie przeszkadzam - ucięłam rozmowę udając się w stornę drzwi.
- Pan? Cztery dni temu raczej nie nazywałaś mnie "panem"- znów rzucił tym swoim prowokującym głosem.
- Ja wtedy ... um ... po prostu mnie pan zdenerwował - wyjaśniłam - Przepraszam - dodałam.
- Mów mi Zayn - zaproponował wstając. W ciągu kilku sekund stał naprzeciw mnie ciągle zamykając moją przestrzeń osobistą. Cofałam się. Nie chciałan by stał tak blisko. Nie przewidziałam, że zatrzyma mnie ściana. Na jego twarzy pojawił mały, ledwie zauważalny łobuzerski uśmieszek. Podszedł bliżej. Poczułam jego odurzający zapach. Pachniał Calvinem Kleinem. Kochałam ten zapach.
Był jeszcze bliżej. Stał zaledwie kilka centymetrów ode mnie. Swoimi długimi palcami chwycił kosmyk moich włosów. Przez krótką chwikę spoglądał na moje włosy, które były schowane w jego dużej dłoni. Jego wzrok przeniósł się na mnie. Duże, błyszczące czekoladowe oczy wpatrywały się w moje. Poczułam gorąco rozlewające się po moim całym ciele. Róż momentalnie oblał moje policzki.
- Czy ja cię onieśmielam? - zapytał lekkim schrypniętym głosem.
Nic nie odpowiedziałam. Czułam jak kolor moich policzków się pogłębia. Co on myślał? Że dziewczyna na którą napiera swoją aurą, nie czuła się osaczona czy jak to on określił onieśmielona?
Staliśmy tak jeszcze chwilę wpatrując się w siebie. Widziałam, że próbował coś dostrzec w moich oczach. Sama nie wiedziałam co. Pełen skupienia przekręcił głowę w lewą stronę i dalej się wpatrywał.
- Trudno panią rozszyfrować panno Garcia - powiedział tak cicho, że ledwo to usłyszałam, mimo iż dzieliły nas centymetry albo milimetry. Sama nie byłam pewna naszej zmniejszającej się odległości.
Naszą intymną chwilę przerwała nam dziewczyna, która przywitała mnie przy wejściu.
- Panie Malik, telefon do pana - oświadczyła wyglądając na zirytowaną faktem, że przerwała niezręczną dla mnie chwilę.
- Angela, ile razy mam ci powtarzać, że jeśli wchodzisz do mnie do gabinetu to pukasz? Czy to kurwa takie trudne do zrozumienia? - ostatnie zdanie powiedział niemal krzycząc.
- Ja przeraszam Zayn ... przepraszam - wyraziła skruchę.
- Dla ciebie nie jestem Zayn. Dla ciebie jestem szefem, który nie jest zadowolony z twojej pracy i myśli nad zwolnieniem twojej osoby - wyrzucił z siebie spokojniejszym głosem na co kobieta zaczęła przepraszać go.
- Wyjdź już Angela i dokończ pracę papierkową. Rozmówcy powiedz, że nie jestem w stanie rozmawiać przez telefon - rozkazał jej wskazując na drzwi.
Po chwili kobiety już nie było. Znów zostałam z nim sama. Zayn już do mnie nie podszedł. Na szczęście.
Podszedł do fotela na którym jeszcze parę minut temu siedziałam i odsunął go powtarzając wszystkie ruchy gdy pierwszy raz nakłaniał mnie do zajęcia tego samego miejsca.
Gdy już usiadłam w wygodnym skórzanym fotelu - co zrobiłam z niechęcią - on zajął miejsce naprzeciw mnie.
- Jesteś jedyną dziewczyną, która po takiej chwili nie daje mi swojego numeru - zaśmiał się lekko.
- Nie podam go panu - ucięłam wypowiadając się cicho.
- Znów ten pan? - odetchnął ciężko - I tak go będę miał - powiedział puszczając mi oczko na co od razu pokręciłam przecząco głową.
- No cóż. Może podpiszmy wszystkie potrzebne dokumenty - zasugerował, a raczej narzucił swoją decyzję podając mi jakieś dokumenty i długopis.
- Tutaj musisz podać dokładny adres - powiedział uwodzicielsko.
- Po co adres? - byłam zaciekawiona i nieśmiała.
- Nasz warsztat po wykonanej usłudze odwozi samochód pod wskazany adres - zajebiście. Pozna mój adres.
- A tutaj jaki widzisz musisz mi podać twój, i tylko twój numer telefonu bym mógł zadzwonić w sprawach biznesowych - ukazał mi biały rząd swych zębów wstając i podchodząc do mojego fotela.
Pochylił się obok mojego ucha i wyszeptał schrypniętym głosem.
- Ewentualnie osobistych - dokończył swoją wypowiedź na co momentalnie się odsunęłam.
- Tak, onieśmiela mnie pan - wkońcu odpowiedziałam na pytanie, które Zayn zadał przed wejściem Angeli.
- Prosiłem ... Zayn - stanął na równe nogi i powiedział to tak, że echo odbiło się w dużym gabinecie.
- Więc panno Garcia - kontynuował - nie ma pani jak wrócić domu ponieważ musi mi pani oddać kluczyki do samochodu - rzekł znowu kurwa uwodzicielsko.
- Wezmę taksówkę - wyjaśniłam.
- Po co będzie pani fatygować kierowcę taksówki skoro ja mogę go wyręczyć - ostatnie słowa wypowiedział bardzo cicho.
- To nie będzie konieczne proszę pana ... to znaczy Zayn - poprawiłam się wstając.
- Proszę zaczekać na mnie w holu na kanapie. Muszę załatwić jeszcze kilka spraw i wykonać telefon. Proszę mi dać pięć minut - powiedział biorąc telefon do ręki i wychodząc drzwiami, których wcześniej niedostrzegłam.
Nawet nie czekał na moją reakcję. Dupek. Niemiałam czym wracać do domu, a złapać wolną taksówkę o dwónastej godzinie w centrum miasta graniczyło z cudem. Dlatego też byłam zdana na Zayna odworzącego mnie do domu.
Posłuchałam jego prośby a raczej rozkazu i zaczekałam na niego na białej kanapie. Traktował mnie jak jednego z jego pracowaników. Pociesza mnie jedynie fakt, że gdy tylko jego pracownicy dokonają przeglądu mojego samochodu, więcej nie będę musiała znosić uporczywego wzroku Zayna na mojej osobie. Ku mojemu zdziwieniu podeszła do mnie rudowłosa kobieta, której byłam wdzięczna za wtargnięcie do gabinetu Zayna.
- Ty jesteś nową dziewczyną Zayna? - zapytała niepewnie.
- Nie. Ja nawet go nie znam. Po prostu chciałam dokonać przeglądu samochodu - wyjaśniłam na co dziewczyna lekko się uśmiechnęła.
- To dobrze - rzuciła w zachwycie.
- Nierozumiem.
- I kochanie nie musisz. On lubi inteligentne dziewczyny i niestety muszę to powiedzieć ale nie masz u niego szans - odpowiedziała z fałszywym uśmiechem.
- Weź go sobie jak chcesz bo obydwoje jesteście siebie warci - uśmiechnęłam się i poszłam w stronę toalet.
Zaczynam się czuć jak w jakiejś kiepskiej komedii. Byłabym naprawdę wdzięczna Angeli gdyby go trzymała ode mnie z daleka.
W środku było ogromne lustro, w którym mogłam się przejżeć. Moje włosy były lekko poburzone przez nadmierne przeczesywanie je palcami. Poprawiłam tylko koszulę wkładając ją do środka spodni. Mój czarny żakiet ładnie wyglądał z fioletową koszulą. Czarne spodnie idealnie opinały moje długie nogi. Ponieważ byłam fanatyczką butów na wysokim obcasie, ubrałam czarne lakierowane szpilki. Mama zawsze mnie karciła gdy do jazdy samochodem ubierałam takie buty, ponieważ stwarzam zagrożenie na drodze a do tego jest niewygodnie naciskać pedały.
Moje przeglądanie się w lusterku przerwało głośne otworzenie drzwi.
- Lauren ... myślałem, że uciekłaś. Szukałem cię po całym budynku od dziesięciu minut - to ile ja tu siedziałam?
- Skoro prosiłeś, a raczej rozkazałeś mi zaczekać na siebie to zastosowałam się do tego.
- Ale Angelina mówiła, że wybiegłaś z budynku - kontynuował.
- Nie, nie wybiegłam. Po prostu ... - nie chciałam mu mówić o małej wymianie zdań z Angeliną.
- Po prostu co? - zapytał zaciekawiony.
- Chciałam zobaczyć jak wyglądam - skłamałam by uniknąć tematu.
- Mogę panią zapewnić panno Garcia, że wygląda pani oszałamiająco - skomplementował mnie z uśmuechem na twarzy - W jakiej dzielnicy miasta mieszkasz?
- Beverly Hills - odpowiedziałam grzecznie.
- W takim razie chodźmy - otworzył drzwi damskiej toalety bym wyszła pierwsza. Nie miał żadnych wyrzutów z powodu wtargnięcia do damskiej toalety. W końcu był tutaj szefem, i nikt by go nie wyrzucił z tego ustronnego miejsca przeznaczonego iwyłącznie dla kobiet.
- Beverly Hills jest w drugą stronę - powiedziałam lekko zdezorientowana.
- No tak ale jest pora obiadowa panno Garcia więc udajemy się do restauracji. Do tego chciałbym cię troszkę poznać - wyjaśnił co mi się niespodobało.
- Ale obiecałam mamie, że będę na obiedzie przed 13:00 - próbowałam zmylić Zayna by odwiózł mnie prosto do domu.
- Jestem przekonany, że pani mama nie będzie miała nic przeciwko - owszem będzie miała gdyż o 14:00 mam badania. Gdybym się spóźniła na badania, musiałabym poprosić o nowy termin ich wykonania. Pani Foster na pewno zadzwoniłaby do rodziców z wiadomością o ekstazie i alkoholu w mojej krwi. Tak, że nie mogłam się spóźnić.
- Spokojnie, jak obiecałem odwiozę cię do domu. Tylko zrobimy mały przystanek na obiad - i właśnie tego się obawiałam.
_________________
Właśnie napisałam drugi rozdział. Mam nadzieję że się podoba :D Jeśli ktoś to czyta i jest ciekawy jak wyglądają bohaterzy zapraszam to zakładki THE CHARACTERS. Jak na razie mam są tam Lauren, Zayn i Jess. Potem dodam jeszcze Angeline Xxx
Świetny :)!!!!!
OdpowiedzUsuńMasz fajny styl pisania :) Zayn jaki prowokacyjny haha
Czekam na następny kochana:)
@i_dont_know915
@swaggyanimal :
OdpowiedzUsuńyay, świetne to jest, fajnie piszesz czekam na kolejne części, tylko szybko! jdnakjndaksjdnasjndjsndja <3
23 yr old Systems Administrator II Fianna Ashburne, hailing from Brandon enjoys watching movies like Only Yesterday (Omohide poro poro) and Water sports. Took a trip to Historic Town of Grand-Bassam and drives a Outlook. moja odpowiedz
OdpowiedzUsuń